Pierwszy skok w tandemie — jak się przygotować
Dzień skoku po kolei, od przyjazdu na strefę do chwili po lądowaniu, i to, co w tym czasie robi ciało.
Na tej stronie
Do pierwszego skoku w tandemie nie trzeba się przygotowywać fizycznie ani uczyć niczego wcześniej. Wszystko, co musisz umieć, instruktor pokazuje na miejscu w kilkanaście minut. Warto natomiast wiedzieć, jak układa się dzień, bo zaskakuje zwykle nie sam skok, tylko czekanie, zimno w otwartych drzwiach i to, jak krótko trwa ta jedna minuta.
Przyjazd i formalności
Dokładny adres dostajesz przy potwierdzeniu terminu, bo w danym dniu skoki mogą odbywać się z innego lotniska. Na miejscu pokazujesz dokument tożsamości, podajesz kod z vouchera i podpisujesz oświadczenie o braku przeciwwskazań zdrowotnych. Osoba niepełnoletnia przynosi pisemną zgodę opiekuna prawnego.
Oświadczenie nie jest formalnością do odhaczenia. Jeżeli coś w Twoim zdrowiu budzi wątpliwość, sprawdź wymagania jeszcze w domu, a nie przy stole z długopisem w ręku. Co spakować i w co się ubrać, jest w osobnym poradniku.
Instruktaż: dwie pozycje ciała
Instruktaż trwa kilkanaście minut i sprowadza się do dwóch pozycji. Obie ćwiczysz na ziemi, zanim ktokolwiek wsiądzie do samolotu.
- Łuk przy wyjściu: biodra wypchnięte do przodu, głowa odchylona do tyłu, nogi zgięte w kolanach i cofnięte. W tej pozycji tandem od razu układa się brzuchem do ziemi.
- Ręce: zwykle trzymasz je na uprzęży na wysokości piersi, dopóki instruktor nie klepnie Cię w ramię. Wtedy możesz je rozłożyć.
- Nogi przy lądowaniu: unosisz je przed siebie i trzymasz w górze, aż się zatrzymacie.
Jeżeli instruktor pokaże to trochę inaczej, liczy się jego wersja.
Uprząż i gogle
Potem zakładasz uprząż pasażera, z pasami na ramionach, na piersi i wokół ud. Instruktor dopasowuje ją do Twojej sylwetki i dociąga. Ma być ciasno, bo przy otwarciu spadochronu to ona przejmuje ciężar Twojego ciała. Dostajesz też gogle, a jeżeli warunki tego wymagają, kombinezon na ubranie.
Z instruktorem łączą Cię cztery zaczepy, dwa przy ramionach i dwa przy biodrach, ale do samolotu wsiadasz jeszcze w samej uprzęży.
Czekanie na swój lot
Potem się czeka, a czekanie bywa trudniejsze niż sam skok. Kolejność lotów układa się według pogody i obłożenia, więc godzina przyjazdu nie jest godziną startu. Znajomi mogą czekać razem z Tobą, oglądać starty i lądowania i nie płacą za to nic.
Bywa, że rano chmury wiszą za nisko, a po południu się podnoszą. Bywa też, że dzień się nie składa i ustala się nowy termin; rozstrzyga o tym strefa na miejscu, a nie prognoza w telefonie. Co wstrzymuje skoki, opisaliśmy w poradniku kiedy się skacze.
Wznoszenie na 4000 metrów
W samolocie jest głośno, a drzwi są zamknięte. Wznoszenie jest spokojniejsze, niż się wydaje, i to dobry moment na widoki: Pomorze robi się coraz mniejsze, a przy dobrej widzialności wybrzeże widać z boku. Po drodze instruktor przypina Cię do siebie i dociąga pasy.
Ciśnienie w drodze w górę spada i w uszach może samo kliknąć, jak w samolocie pasażerskim. Jeżeli coś zaczyna uciskać, pomaga przełknięcie śliny albo ziewnięcie.
Drzwi i wyjście
Na wysokości skoku otwierają się drzwi. Do kabiny wpada hałas i zimne powietrze, bo na 4000 metrach jest zwykle o około 25 stopni chłodniej niż przy ziemi. Razem z instruktorem przesuwacie się do krawędzi. To on ustawia Was w drzwiach i on decyduje o momencie wyjścia. Jeżeli masz skok z kamerzystą, kamerzysta opuszcza samolot razem z Wami.
Tu strach jest zwykle największy i to jest w porządku. Decyzji po Twojej stronie tu nie ma: jesteś przypięty, a instruktor wychodzi. Co się dzieje, gdy ciało w drzwiach zesztywnieje, opisaliśmy w poradniku o strachu przed skokiem.
Pierwsze sekundy i spadanie
Pierwsze mniej więcej trzy sekundy są najostrzejsze: hałas, zimno, brak podłogi. Jeżeli żołądek ma się odezwać, to teraz, i zwykle słabiej niż na kolejce górskiej, bo samolot leci szybko i powietrze niesie Cię od chwili wyjścia. Po dziesięciu, piętnastu sekundach opór powietrza równoważy ciężar ciała i prędkość przestaje rosnąć. Od tej chwili nic nie przypomina spadania; zostaje silny, równy pęd od dołu.
Chwilę po wyjściu instruktor wyrzuca mały spadochron stabilizujący. Dwie osoby spadałyby wyraźnie szybciej niż jedna, a stabilizator trzyma Was w okolicach 200 km/h i później wyciągnie czaszę główną. Zwykle wtedy czujesz klepnięcie w ramię i możesz rozłożyć ręce. Przy kamerze z ręki instruktor trzyma ją przez cały ten czas tuż przy Twojej twarzy.
Oddychać da się normalnie. Zdarza się za to, że z nerwów wstrzymuje się oddech, i wtedy najlepiej krzyknąć: krzyk wymusza wydech, a po nim wdech przychodzi sam. Spadanie trwa około minuty, do wysokości otwarcia, typowo około 1500 metrów. To dłużej, niż się wydaje, a mimo to za krótko.
Otwarcie spadochronu
Na wysokości otwarcia instruktor zwalnia stabilizator, a ten wyciąga czaszę główną. Uprząż mocno ściąga Cię w górę, ciało przechodzi z pozycji brzuchem do ziemi do pionu i w ciągu kilku sekund pęd zamienia się w ciszę. Pierwszy raz od wyjścia słychać własny głos. Co zabezpiecza ten moment, opisaliśmy w poradniku czy skok jest bezpieczny.
Kilka minut pod czaszą
Przez kilka minut lecicie wolno i cicho. Można rozmawiać, rozglądać się, a jeżeli warunki pozwalają, przez chwilę samemu poprowadzić spadochron pod okiem instruktora. Dopiero teraz krajobraz się układa, bo w minucie spadania był tylko tłem. Rozpisaliśmy to w poradniku co widać z 4000 metrów.
Z każdą setką metrów robi się cieplej, a ciśnienie rośnie. Cała różnica między 4000 metrami a ziemią odpowiada zanurzeniu na mniej więcej cztery metry, czyli na dno głębokiego basenu. Jeżeli uszy się zatkają, przełknij ślinę, ziewnij albo delikatnie dmuchnij przy zaciśniętym nosie.
Ciasne zakręty potrafią zakręcić w żołądku. Jeżeli robi się niedobrze, powiedz o tym od razu; łagodniejsze zakręty zwykle wystarczą.
Lądowanie: nogi w górę
Przed lądowaniem instruktor przypomina o nogach. Unosisz je przed siebie, wysoko, i trzymasz tak, aż się zatrzymacie. Instruktor ląduje na swoich nogach. Czasem kończycie na stojąco, czasem krótkim ślizgiem na siedząco, i jedno, i drugie jest normalne.
To jedyna rzecz w całym skoku, która naprawdę zależy od Ciebie. Stopy opuszczone za wcześnie, bo ziemia wydaje się już blisko, przyjmują uderzenie na siebie, więc nogi zostają w górze do samego końca.
Po lądowaniu
Instruktor odpina Cię od siebie, zdejmujesz uprząż i gogle. Nogi potrafią drżeć jeszcze przez dłuższą chwilę, a adrenalina schodzi różnie: jedni nie przestają mówić, inni siadają i milczą. Nagranie, jeżeli skok był filmowany, dostajesz po wylądowaniu.
Resztę dnia zaplanuj bez pośpiechu: wieczorem zwykle przychodzi zmęczenie, większe, niż wynikałoby z kilku minut w powietrzu.
Przeczytaj dalej



Najczęstsze pytania
Jak przygotować się do pierwszego skoku ze spadochronem?
Nie potrzeba żadnego przygotowania fizycznego ani szkolenia. Łuku przy wyjściu i uniesionych nóg przy lądowaniu uczysz się na miejscu w kilkanaście minut. Weź dokument tożsamości, kod z vouchera, sznurowane buty i ubranie na warstwy, a na strefie zaplanuj kilka godzin.
Czy w samolocie i podczas skoku jest zimno?
Na 4000 metrach jest zwykle o około 25 stopni chłodniej niż przy ziemi, więc w otwartych drzwiach i w swobodnym spadaniu jest zimno. Trwa to około minuty, a pod czaszą z każdą setką metrów robi się cieplej. Wystarczą warstwy; kombinezon, jeżeli warunki tego wymagają, dostaniesz na miejscu.
Czy mogę zabrać ze sobą telefon lub kamerę?
Nie. W tandemie niczego nie trzyma się w rękach, a w swobodnym spadaniu nic nie zostaje w kieszeni. Skok filmuje kamerzysta lecący obok albo instruktor kamerą z ręki, jeżeli wybierzesz wariant z nagraniem.
Ile trwa cały pobyt na strefie?
Zaplanuj kilka godzin i nic sztywnego na resztę dnia. Sam skok, od wyjścia z samolotu do lądowania, to około minuty swobodnego spadania i kilka minut pod czaszą, ale kolejność lotów układa się według pogody i obłożenia.
Jak poradzić sobie ze strachem przed skokiem?
Nie trzeba go pokonać, żeby skoczyć. Najmocniej jest w drzwiach i przez mniej więcej trzy sekundy po wyjściu, potem strach mija. W drzwiach nie podejmujesz żadnej decyzji: jesteś przypięty do instruktora, a to on decyduje o momencie wyjścia.
Czy od zmiany ciśnienia bolą uszy?
Mogą się zatkać, jak w samolocie pasażerskim, zwłaszcza w drodze w dół. Pomaga przełknięcie śliny, ziewnięcie albo delikatne dmuchnięcie przy zaciśniętym nosie. Przy katarze lub infekcji zatok zapytaj lekarza, czy to dobry dzień na skok.
Czy w swobodnym spadaniu czuć ścisk w żołądku?
Najwyżej przez pierwsze sekundy i zwykle słabiej niż na kolejce górskiej, bo samolot leci szybko i powietrze od razu zaczyna Cię nieść. Po dziesięciu, piętnastu sekundach opór powietrza równoważy ciężar ciała i czuć już tylko silny pęd od dołu.